Dzisiaj jest środa - 22 lut 2012 rokuWitamy na stronie Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza
"Nie chcesz Panie śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie" (por. Ez 33,11)
Aktualności
Kambodża - dzieci na sprzedaż
2011-12-12
Kambodża: dzieci na sprzedaż
Kambodża to piękny kraj z wielosetletnią tradycją, sięgającą IX wieku. Wtedy to powstało zjednoczone państwo Khmerów, które pod rządami dynastii angkorskiej (założonej przez Dżajawarmana II) stało się regionalną potęgą. Za Dżajawarmana VII (1181- 1218) obejmowało obszar, oprócz Kambodży, także obecnej Birmy, Laosu, Tajlandii, Wietnamu i Malezji. Stolica królestwa, Angkor Thom liczyła prawie milion mieszkańców. Kraj rozwijał się także kulturalnie, powstawały liczne dzieła architektury, m.in. słynna świątynia Angkor Wat (za panowania Surjawarmana II, 1113-1150). Niestety w XIII w. imperium Khmerów zaczęło chylić się ku upadkowi. I od tego okresu, choć przeżywało jeszcze chwile świetności, przestało się liczyć na mapie Azji, dostając się pod wpływy silniejszych sąsiadów. Największy kataklizm dotknął Kambodżę w latach 70.. Reżim generała Pol Pota, który w latach 1975-79 wprowadził z pomocą Czerwonych Khmerów krwawy terror, wymordował ok. 25% ludności całego kraju (ok. 2 mln). Po obaleniu reżimu aż do końca lat dziewięćdziesiątych działała w kambodżańskich dżunglach partyzantka Czerwonych Khmerów. Pozostawiła po sobie ok. pięciu milionów min przeciwpiechotnych, które wciąż zbierają krwawe żniwo wśród ludności cywilnej.
Głód, wojna, masowe mordy – żaden kraj nie były w stanie unieść aż tylu nieszczęść. Dziś Kambodża jest najbiedniejszym krajem w Azji, słabo rozwiniętym, z tylko 16% utwardzonych dróg. Podstawą gospodarki jest rolnictwo oraz międzynarodowa pomoc finansowa. Przytaczam te informacje nie bez powodu. Bowiem w tak biednym kraju żyje się zupełnie inaczej niż w bogatych czy nawet średnio rozwiniętych krajach. W Kambodży liczy się przetrwanie. Nieważne za jaką cenę, byle tylko dożyć do następnego dnia. Byle nie być głodnym i mieć jakiś dach nad głową.
Nędza rodzi społeczne patologie. Nam, którym niczego nie brakuje a często mamy w nadmiarze, łatwo posługiwać się groźnie brzmiący słowem „patologia”, ale czasem nie ma wyjścia i trzeba sprzedać własne dzieci białemu, zagranicznemu turyście. W lutym tego roku TVN 24 wyemitował w znakomitym, dokumentalnym cyklu „Ewa Ewart poleca” wstrząsający film o walce z pedofilią w Kambodży. W jednej z początkowych scen, dziennikarz podający się za klienta udaje się do dzielnicy slumsów, by zawrzeć transakcje. Chce skorzystać z usług prostytutki. Do samochodu podbiega ok. dziesięcioletni chłopiec, który proponuje dziewczynki: „Wolisz 11 lat czy 12?”. Przyprowadza pięć dziewczynek. Za 70 dolarów można sobie wziąć dziecko. Można je po prostu kupić. Dziewczynki przyjechały z Wietnamu, przedtem były bite i gwałcone, żeby nie stawiały oporu. Obok brudnego wnętrza rudery, gdzie odbywa się transakcja, babcie gotują obiad, rodzice pracują. Tutaj jesteś wart tyle, ile można za ciebie zapłacić. Zagraniczni turyści, którymi najczęściej są Amerykanie, Australijczycy oraz bogaci Europejczycy kupują dzieci. Bynajmniej nie kierują się współczuciem dla nieszczęśliwych maluchów, żyjących w warunkach ubóstwa. Kupują dzieci po to, żeby uprawiać z nimi seks, dla własnej przyjemności albo po to, żeby na nich zarabiać, wykorzystując do kręcenia filmów pornograficznych lub zmuszając do prostytucji. Sytuacja tych drugich jest szczególnie dramatyczna. Często są one bite, głodzone gwałcone i filmowane. Jedna z dziewczynek, ofiara niemieckiego pedofila, realizującego w swym mieszkaniu filmy z pornografią dziecięcą, zwierza się przygnębionym głosem. Na pytanie o życiowe plany odpowiada, że niczego nie potrafi i że oczekuje już jedynie na następne wcielenie. Bo po tym, czego doświadczyła, czego może się jeszcze spodziewać od życia?
W Kambodży 25-30 % prostytutek to dziewczynki. W artykule „Globalna prostytucja. Nowa forma niewolnictwa” Giuseppe de Rosy czytamy: „(…) zgłębiając historię młodych prostytutek, okaże się, że wiele z nich sprzedano jeszcze w dziewiczym stanie, następnie zgwałcono, wielokrotnie odsprzedano, seksualnie wykorzystano w sutenerskich siatkach, kaleczono i często torturowano. W większości restauracji, w hotelach, taksówkach i wielu innych sferach korzystano wprost czy pośrednio, by je wprowadzić w prostytucję. Ofiary popychane biedą wykorzystują przemytnicy i sutenerzy. Często rodziny przekazują za zadłużenia swoje córki właścicielom zakładów, w których praktykuje się prostytucję. Tak zamyka się pułapka z młodocianymi ofiarami, których przyszłość staje się niepewna. Naprawdę niewielu z nich udaje się uciec, wiele umiera na AIDS.” Nieco w lepszej, o ile w ogóle możemy mówić o czymś „lepszym”, gdy chodzi o seksualne molestowanie dzieci, są przypadki, tych małoletnich Kambodżan, którzy trafiają pod opiekę starszych panów i stają się ich nieoficjalnymi kochankami. Oficjalnie są ich adaptowanymi dziećmi. Metoda pozyskiwania kambodżańskich chłopców i dziewczynek w drodze adopcji jest bardzo popularna wśród cudzoziemców. Zwłaszcza, że w kraju, w którym miesięczna pensja policjanta wynosi 30 dolarów (ok. 90 zł !), wszystko można załatwić łapówką. „Adaptowane” dzieci, nie zawsze mogą cieszyć się z dobrych warunków, w których pozwala im żyć ich „opiekun”. Zdarzają się przypadki, że są więzione, gwałcone i fotografowane. Handel dziećmi, dziecięca prostytucja, dziecięca pornografią – na jakim my świecie żyjemy?! Niestety, ale na takim, w którym nie liczy się człowiek, ale pieniądz. Żyjący w straszliwiej nędzy mieszkańcy Kambodży czy innych biednych krajów będą sprzedawać swe dzieci, bo muszą mieć za co żyć. Bogaci natomiast będą wykorzystywać seksualnie dzieci, bo mają pieniądze. Jedni potrzebują drugich a na zaspakajaniu ich potrzeb wyrósł potężny seksprzemysł o globalnym zasięgu. Dochody tylko z prostytucji i pornografii (nie licząc seksturystyki i handlu żywym towarem) wynoszą ok. 117 mld euro! (dane na 2002 r. ale można być pewnym, że obecnie są jeszcze wyższe). Po handlu bronią i narkotykami, seksprzemysł to trzecia najbardziej dochodowa branża na świecie. Czy można pozwolić by takie źródło wygasło? Dlatego według danych statystycznych jedno prostytuujące się dziecko sprzedaje swoje "seksualne usługi" ok. 2 tys. mężczyzn. Każdego roku na świecie ofiarą seksualnego wykorzystania pada 2 mln nieletnich. Najwięcej, bo aż 1,2 mln na Filipinach, 500 tys. w Brazylii, a 20 tys. w Sri Lance. Ale za 30, 50 zł na warszawskim Dworcu Centralnym można mieć młodego chłopca i nie trzeba wyjeżdżać do Kambodży. Kambodża oblepiona jest plakatami w rodzaju ”Dziecięca prostytucja karana jest więzieniem”, ale walka z pedofilią czy innym formami wykorzystywania seksualnego dzieci przypomina walkę z wiatrakami. Dopóki będzie panować bieda, społeczne nierówności, korupcja, a seksprzemył będzie przynosił miliardowe zyski nie ma szansy na skuteczne przeciwdziałanie tej formie współczesnego niewolnictwa. A jednak nie wolno nam milczeć. Giuseppe Rosa pisze: „Nie jest jednak pozbawione sensu – przeciwnie, jest obowiązkowe – co najmniej wyrażenie mocnego i donośnego sprzeciwu wobec tego złowrogiego i dehumanizującego fenomenu, który znajduje w uogólnionym milczeniu usprawiedliwienie, jeśli nie milczącą aprobatę.”
Źródła:
Giuseppe Rosa, Zglobalizowana forma prostytucji http://wiadomosci.onet.pl/1495672,2678,1,zglobalizowana_prostytucja_nowa_forma_niewolnictwa,kioskart.html
Seksturystyka nadal trudna do udowodnienia http://www.tur-info.pl/p/ak_id,1123,,seksturystyka,seks,tajlandia,brazylia,kambodza,kuba,afryka,wyjazd,giorgio.html